Wakacyjna Klątwa

DSCF0938

Nie mogę narzekać, ale tego lata miałam naprawdę udane wakacje. Choć nie obyło się bez przykrej konstatacji, że udane i wakacje to w magicznym świecie konsumpcji już chyba niemożliwe. A jednak.
W nadziei, że będziemy rodzinnie, bez nerwów korzystać z uroków śródziemnomorskiego klimatu wybraliśmy się rodziną sztuk 5 samochodem do Hiszpanii. Po dwóch dniach jazdy przez całą niemal Europę dotarliśmy do celu. Swoją drogą kiedyś czułem się bezpieczniej, jak mi celnik lub żołnierz zaglądał na granicy przez okno. Troje dzieci wiozłem na tylnym siedzeniu przez trzy kraje i nikt się nie zainteresował, czy aby na pewno moje. No ale do meritum, Hiszpanię zapamiętam w tych 4 krótkich epizodach:

Epizod 1 Słońce
Kapitalistyczne zepsute słońce nie miało dla mnie litości już pierwszego dnia. Z daleka wyczuło ciało zrodzone i wychowane w klimacie socjalistycznego ducha bałtyckich kurortów, gdzie jej biedniejsza siostra jedynie świeci a nie grzeje. By mi udowodnić, czym jest hiszpański klimat słońce nad Costa Brava spaliło mnie już pierwszego dnia, a drugiego podstępnie podpiekało nawet jak stałem pod drzewem. Wszędzie czułem się jak grzanka w tosterze albo kiełbaska, co spadła z ocynkowanego rusztu na żarzący się węgielek. Jeszcze mi tylko dorobić uchwyty i wyglądałbym jak torba z Biedronki. Dzieci oczywiście posmarowane 50tką, no ale to tylko dzieci, a „mądry” tata przecież nie może być jak „głupie” dziecko, więc co się będę smarował. Oczywiście wyszło jak zwykle i tylko żona łagodziła moje dolegliwości litościwym spojrzeniem bez konieczności werbalnego komentarza. I tak wiem co myślała „a nie mówiłam, stary, uparty osioł, gorzej jak z dzieckiem”. Jak ja wtedy współczułem wszystkim wampirom, oj strasznie.

Epizod 2 Samochód
Jazda samochodem po Hiszpanii dostarcza wielu interesujących doznań z kilku powodów. Na tak zwane rondo wjeżdża się pewnie i zdecydowanie. Jeszcze pewniej się też z niego zjeżdża. Czasem można pozdrowić jadących obok klaksonem, który bywa, że budzi niektórych francuskich Januszy z głębokiego letargu. No ile tak można jechać 80km na godzinę i nikogo nie wyprzedzić, masakra, jakie to niepolskie. Nie istotny jest tu też sygnalizator świetlny (kierunkowskaz lub migacz, jak kto woli) a jedynie pewne spojrzenie w stylu Maczeta, albo przynajmniej Brudny Harry. Pierwszeństwo zjazdu ma po prostu większy lub ten, co ma znajomego blacharza.

Epizod 3 Palmy w ogródku
Zadziwiająca jest w wielkich kurortach nadmorskich liczba młodych, dobrze bawiących się Francuzów i Niemców, lansujących się i na lądzie dobrze oklejonym mercedesem i na wodzie szybką motorówką w stylu „Mały Abramowicz”. Ależ oczywiście, że nikomu nie zazdroszczę… przecież przyjechałem tu wypoczywać..
Ale .., jeśli nie stać Cię na dom z przystrzyżonym trawnikiem jak na kortach Wimbledonu, z palmą po środku rzucającą cień na osobisty basen i dwoma garażami jeden na auto od ulicy, drugi na motorówkę od strony kanału, to zawsze można sobie to popodziwiać i pozazdrościć. Wypożyczasz więc pan skorupkę z silniczkiem, najlepiej z baldachimkiem i pakujesz w nią ciasno rodzinkę w kapoczkach, jak ze spływu Brdą z lat 70tych i już za małe 50 Euro możesz przez godzinkę poszwendać się z prędkością roweru wodnego po luksusowych kanałach Empuriabrava. I wiecie co? Ludzie za to płacą, serio. Stoją nawet, jak te wazony w kolejce, w 40 stopniowym upale, by wydać kasę na oglądanie na żywo dzieci z Beverly Hills 90210 wersja 2.0. A swoja drogą ci młodzi, to pokolenie, które niewiele ma wspólnego z pracą, a największą ich kompetencją cywilizacyjną jest umiejętność korzystania z kart kredytowych swoich rodziców.

Epizod 4 Piwo
San Miguel litr za 1 Euro i wreszcie człowiek czuje, że stać go na luksus. Dzieci w basenie, tatuś na tarasie sączący bez umiaru tanie, hiszpańskie piwo, co łagodzi subtelnie podniebienie, przełyk, ścianki żołądka i umysł cierpiący na odwieczny problem – kiedy nas kurwa będzie na to wszystko stać. I myślę, tak mimo, że wiem, że pieniądze szczęścia nie dają. Jak powiedział kiedyś Arnold Schwarzenegger dwa lata temu miałem 50 mln dolarów, dziś 52 i co? I nic nadal jestem tak samo szczęśliwy 

4 komentarze do “Wakacyjna Klątwa

  1. ad.2-To samo w Czechach,kultura na drodze.Rzecz w Polsce niepojęta, z tym, że Czesi akurat do znaków się stosują.
    ad.4-Nieprzyzwoicie tanie,pierdyliard gatunków do wyboru,zapach,smak…to se ne wrati!

    • Bo to proszę Pana tajemnica jest, ale mogę opowiedzieć, jak się spotkamy w hiszpańskim markecie w kolejce po San Miguel za 1 euro ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>