Wojownicze Żółwiki Ninja – pierwszy krok

DSCF2046

Z nieukrywaną przyjemnością podjąłem się niedawno poprowadzenia treningu z okazji dnia chłopaka w … przedszkolu. Dostałem po 20 minut dwie grupy chłopców z Jeżyków, Żółwików, Mądrych Sów i oczywiście Kaczuszek, no i Pszczółek oraz Motylków. Przyszedłem wcześniej, przebrałem się i zająłem dumnie miejsce w pozycji seiza przebrany w białe kimono przepasane jeszcze bardziej dumnym czarnym pasem i oczywiście boso. Po chwili w sali znaleźli się pierwsi chłopcy.
- O ja .. będzie dziś karata – zawołała chłopiec z Kaczuszek
- Ja znam karata odpowiedział patyczak z Żółwików
Ho, ho hi … ho ho ha pół sali kopało, wyginało się, pełzało niczym żuraw walczący z czaplą niezainteresowanych zupełnie mistrzem, tylko demonstracją swoich talentów. Jak nic natura miała w tym jakiś pomysł, by od najmłodszych lat przyzwyczajać do walki o przekazanie genów, a napinanie w gimnastycznych wygibasach to pewnie jeden z tych instynktów pierwotnych. Nie śmiałem wkraczać na pole bitwy bacznie obserwując, czego to chłopcy nauczyli się od wojowniczych żółwi ninja, no i co tam im dziś w genach gra.
Zainterweniowała jednak Pani – proszę chłopcy zdjąć buciki i skarpetki i grzecznie usiąść.
Dzieci posłusznie wykonały polecenie, ale oczekiwanie spokojnie kolejnej minuty nie leży chyba w naturze Kaczuszek, a na pewno już Motylków.
Sekundę po zdjęciu skarpety jedna motyla noga, a raczej stopa wylądował przed nosem Żółwika z komendą – powąchaj. Żółwik powąchał, zaakceptował i jak to w przyrodzie odwzajemnił się tym samym. 30 sekund później płowa męskiej społeczności przedszkolnego Zwierzogrodu obwąchiwała swoje bose stopy. Po pozytywnym przejściu kontroli higieny małych stópek przeszliśmy do części zasadniczej.
Zapraszam teraz wszystkie zwierzątka do siebie. Poczekamy jeszcze na Niedźwiadki i zaczynamy. Ale może najpierw macie jakieś pytanie? Nie minęła nanosekunda a już pożałowałem tej śmiałej propozycji.
- Ten pas to jest prawdziwy, czy zwykły?
- Prawdziwy.
- Dlaczego Pan jest taki chudy?
- Jestem oszczędnej budowy ciała.
- Czy jak się będzie ćwiczyć karata, to też się będzie taki chudy?
- To nie zależy od treningu …eee chyba, już się zaczynam gubić.
- Pan nie jest chudy, bo tu ma grube, więc jest trochę tylko chudy, a czasem gruby.
- Nie wiem .. co odpowiedzieć …eee.
- Ile Pan waży?
85 kg.
- Eee, a mój tata … dość!!!
Dobra, a teraz pierwsze ćwiczenie, kto przetrwa ten zostaje.
Zamykamy oczy i przez 10 sekund nic nie mówimy, nie wydajemy dźwięków, oddychamy i czekamy. … zapadła cisza … no i zaczęliśmy. 20 minut później odbył się test wojownika. Dowolną techniką (choć głownie była to wibrująca pieść zagłady) przecięto, pomięto, poprzerywano i wyrzucono w powietrze 40 kartek A4.
Niech matka natura i wojownicze żółwie ninja nam wybaczą, ale moim zdaniem wszyscy egzamin zdali. Wielkie dzięki, to Wy byliście dziś mistrzami – OSU! 

3 komentarze do “Wojownicze Żółwiki Ninja – pierwszy krok

  1. Z dawnych czasów, gdy pracowałam w przedszkolu – u nas zwierzątek nie było, bo w Montessori uważamy to za słabe i uwłaczające, ale zdarzały się prawdziwe cuda. Na przykład mieliśmy dziewczynkę z mutyzmem wybiórczym, która przez pół roku nie powiedziała ani słowa do nikogo w przedszkolu. Kiedy zdecydowała się pójść na zajęcia, dzieci wróciły, drąc się z entuzjazmem: Zosia gadała na KARACIE!!

    • Hej, u nas to nie ma takiego pejoratywnego oddźwięku, choć ja nigdy nie chciałbym być (szczególnie dziś) w grupie Kaczuszek :) Natomiast faktycznie karata ma moc :) Ukłony Monika

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>