Rodzinka obsesyjno-kompulsywna Plus

_DSC8045

Raz na jakiś czas każdy iść na pobranie krwi iść musi. Rodzinne wyjście wraz dziećmi dostarcza jednak dodatkowych emocji, a przede wszystkim jak na widelcu ujawniają się wszelkie niezdiagnozowane dysfunkcje i wyszczerbienia procesu internalizacji kultury, czyli umownych zasad piętnujących zachowania nietypowe i nagradzających za konformizm.
Żona wraz z dzieckiem ustawiła się w kolejkę uprzednio upewniając się, jaka jest właściwa kolejność. Nie wiem, co się stało, może rozszczelnienie drzwi od gabinetu i powstała w ten sposób próżnia, ale skoro nie wchodził pan w okularach, co to była jego kolejność, to weszły moje kobity.
No i się zaczęło:
- Ta pani przecież z tym dzieckiem to się przed pana wcisnęła – podjęła kolejkową dyskusję pani w szaliku.
- Tak, tak też to widziałam – zawtórowała jej druga bez szalika.
- Oj tam – nic się taaaakiego nieeee staaaało – skwitował pan Powolniak w okularach.
- Proszę państwa – dziecko do 14 roku życia może wejść poza kolejnością do zabiegowego i tak już jest – stanęła w obronie pani bez dzieci, co to pewnie dzieci ma i wie co to empatia kolejkowa matek (nad jej głową pojawiła się rewolucyjna chmura z napisem Myślę! Czuję! Deecyyyduję!!)
- No tak, ale kolejka, a nie ma nas dużo, no ale niech będzie – już prawie przekonana do sprawy dodała pani w szaliku.
- Nic się nie stało – ponownie zabrał głos Powolniak w okularach.
Dyskusja jednak trwała nadal o prawach pacjenta, kolejkach, kolejności i tekście pisanym na drzwiach, co to ponoć jest w przychodniach świętością.
Po krótkiej chwili wyszła mama (żona znaczy się moja) z dzieckiem, co ma oczy jak potrącona przy drodze krajowej nr 8 sarna i co najmniej ranna w ośmiu miejscach. Na jeszcze bardziej przerażonego wyglądał wygnieciony zielony Świeżak, dla którego to pierwsza w życiu wizyta w zabiegowym od momentu zakończenia wakacji w biedronkowym koszu na mroczne obiekty pożądania milusińskich. W drodze do auta nieopatrznie zacząłem relacjonować małżonce, która będąca pod permanentnym napięciem kolejkowym w poczekalniach placówek NFZ natychmiast ruszyła nakrzyczeć na cały komitet kolejkowy.
Dostało się wiec wszystkim a nawet Powolniakowi, który mimo dość sporego upływu czasu od wyjścia moich rannych saren, dopiero przekraczał próg rzeźni.
No i im nagadałam, a co – resztką złego powietrza wydusiła z siebie żona moja wchodząc do samochodu.

Ale kochanie – zacząłem. Nikt nie miał pretensji do Was. Pani co siedziała wyjaśniła rzecz pozostałym, zdefiniowała im pojęcie empatii matki i uspokoiła sytuację za co uprzejmie jej nawet podziękowałem.
Dlaczego mi nie powiedziałeś od razu? – Dostało mi się z prawej mańki w ucho.
Bo mi nie dałaś dokończyć – usprawiedliwiam się niepotrzebnie, bo wiem, że jestem bez szans i tylko powinienem poczekać na wyrok, który już zapadł, że to moja wina.
To Twoja wina! – Za wolno mówisz i za wolno się ruszasz. Jak idziesz do samochodu to mam wrażenie, że podchodzi do mnie bezdomny z prośbą o złotówkę.
Wiedziałem.
Zatem w imieniu swojej flegmy i powolności przepraszam personel służby zdrowia i cierpiących przypadkowych zebranych w komitet kolejkowy. Teraz ja sobie krzyknę: Wolność! Równość! Demokracja! Ale tylko po cichu, bo wiadomo, że w moim domu demokracja też jednak jest kobietą.

Fot. Darek Bareya

2 komentarze do “Rodzinka obsesyjno-kompulsywna Plus

  1. Uuuuuuu…odważny z Pana człowiek Doktorze-próba przegadania kobiety(żony!) i jeszcze nadzieja na posiadanie racji,niedobrze.Bo racja nie dość,ze jak dupa-każdy ma swoją to też rodzaju żenskiego jest.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>