Dziewczynka z iPhonem i Steve Jobs z zapałkami

_BAR0216

Dziś 25 lat od pierwszego wysłanego w eter smsa. Przez ten czas krótka wiadomość tekstowa stała się nie tylko nośnikiem słów, ale i narzędziem za pomocą którego można dziś umówić się na randkę i zerwać znajomość, kupić samochód i sprzedać dom, pogodzić się i wywołać wojnę, obdarować kogoś szczęściem i odebrać godność, dzielić się radością i żałobą itd.
Mimo, że nie widzimy autora wiadomości nauczyliśmy się odczytywać jego emocje, które wzmacniane są przez emotikony, graficzne symbole ujawniające się po wpisaniu ustalonej sekwencji kropek, nawiasów i kresek.

Poszliśmy jeszcze dalej. Wiadomość poprzedzona # stała się listem otwartym, manifestem i krzykiem wołającym o pomoc lub prośbą o poklask cyberplemienia.
Czy wspólnota, która nadchodzi odwróci bieg ewolucji, która przez tysiące lat począwszy od pierwszych spotkań naszych praprzodków przy ognisku rozświetlającym mroczne za dnia i w nocy jaskinie uczyła nas odkrywania znaczeń spojrzenia, grymasu twarzy drugiego człowieka? Czy nadal patrząc na drugiego człowieka będziemy umieli odczytywać ból, cierpienie, radość i zadowolenie?

Wyobrażam sobie świat, w którym, jak na stacji benzynowej, po odebraniu paragonu zatwierdzającego transakcję „wymiany słów” będziemy odznaczali na ekranie ikonkę smutku, zadowolenia lub obojętności, by przed snem statystycznie określić, czy dziś spotkaliśmy się z ludźmi zadowolonymi, czy smutnymi. Czynność ta okaże się niezbędna do odmierzenia dziennej dawki dopaminy, oksytocyny i kortyzolu, by choć przez sen podtrzymywać funkcję ciała migdałowatego w naszym ostatnim bastionie wolnej woli, w mózgu. Sen o empatii kończy się z nastaniem kolejnego dnia. Nie wiemy już jednak, czy to celowe warunkowanie, czy resztki wołającej o pomoc natury. Czy na pewno wyszedł nam na zdrowie ten miraż technologii ze sztuką wyzwoloną i naukami humanistycznymi, panie Jobs?

Czy po kolejnych dekadach komunikacji na skróty przejdziemy do ostatecznej lekcji zatytułowanej Koniec Homo Sapiens, a mózg będziemy nazywać interfejsem użytkownika? Czy w nowym wspaniałym świecie pozbawionym emocji mijać się już będą tylko replikanci pozbawieni duszy, ale za to opakowani w idealnie czyste i zadbane ciała? Czy wśród doskonałej wygody (jak pisał Wells w Wehikule czasu) i bezpieczeństwa niestrudzona energia, która w nas była siłą, stanie się naszą słabością, a rosnąca góra głupstw i błędów pewnego dnia zmiażdży tych, co ją wznosili?
Nie ma obawy. Zawsze znajdzie się jeszcze jeden „dzikus”, który będzie zbierał chrust, rozpalał ognisko i opowie nowe, choć w każdej epoce uniwersalne historie, o czarnych charakterach, pozytywnych bohaterach i ich zmaganiach, które poruszą wyobraźnię i rozbudzą niepohamowane, bo naturalne pożądanie oglądania spektaklu, przedstawienia i teatru.

I znowu mocniej niż nowej generacji iPhone’a będą pożądane … zwykłe, drewniane zapałki.

Fot. Darek Bareya

2 komentarze do “Dziewczynka z iPhonem i Steve Jobs z zapałkami

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>